Przemierzając przez niezbadane tereny internetu udało mi się trafić na całkiem ciekawy miniserial wyprodukowany przez BBC. Identity (2010) to sześcioodcinkowa produkcja opowiadająca o specjalnej grupie Scotland Yardu, która ma walczyć z przestępstwami wynikającymi z kradzieży tożsamości. W współczesnych, skomputeryzowanych i zautomatyzowanych czasach, o taką kradzież nietrudno. Świetny pomysł na serial. Realizacja też jest na niezłym poziomie. Identity posiada interesujący klimat. Trochę mroczny i trochę jakby zawieszony w rzeczywistości. Trudno mi to nazwać. Podobne odczucia miałem oglądając Paradox. W głównej roli Aidan Gillen. Identity przypomniał mi, że warto zainteresować się brytyjskimi produkcjami, zwłaszcza tymi skończonymi ;) Serial oceniam na zasłużone siedem
No i druga odsłona przygód Sherlocka Holmesa za nami (Sherlock Holmes : Gra cieni, reż Guy Ritchie, 2011). Tym razem dzielny Sherlock (Robert Downey Jr.) oraz jego wierny towarzysz Sir Dr Watson (Jude Law) walczą z Profesorem Morriarty (Jared Harris). Stawką gry jest światowy pokój. Czy nasi bohaterowie sobie poradzą ? Wiadomo, że tak - w końcu to film o Holmesie. ;) Akcja ma niesamowicie duże tempo, które jest urozmaicone mistrzowskimi efektami specjalnymi. Świetnie zrealizowane kino wysokobudżetowe. Największą zaletą filmu jest gra aktorska. Law i Downey Jr. to duet perfekcyjny. Fabularnie dwójka jest słabsza od jedynki. W Grze Cieni klimat dziewiętnastego wieku gdzieś bezpowrotnie wyparował. Najnowszego Holmesa oceniam na osiem.
Kot w Butach (reż. Chris Miller, 2011) to produkcja bardzo słaba. Miała być to animacja pełna humoru i polotu, garściami nawiązująca do przygód zielonego ogra. Twórcom Kota wydawoło się, iż wystarczy zapożyczyć jednego (całkiem udanego) bohatera z zarabiającej miliony kreskówki, aby odnieść sukces. Całkowicie zapomniano o zmyślnej fabule, drugim planie czy też humorze. To, co nam przedstawili, to tylko marne popłuczyny po Shreku.
Cała fabuła jest nudna i przewidywalna. Za to minus. Kolejny za drażniącą narrację pierwszoosobową. Co się stało z tym uroczym Kotem ze Shreka ? Ten niby wygląda tak samo, ale gada jakby za dużo kłaczków się najadł. Kolejni bohaterowie też nie są lepsi. Tu największego minusa dostaje Jajo. Kto to w ogóle wymyślił, by bohaterem był kawałek śniadania ?? Co to jest Dizzy Return ? Nie podoba mi się to. Humor też mi się nie podobał, w Shreku był o wiele bardziej przemyślany i inteligentniejszy.
Całość oceniam na pięć.
Pierwotnie miało być sześć, ale pomyślałem sobie, że niechcący kogoś zachęcę i potem będą pretensje.
Obecnie trwają w Stanach Zjednoczonych kolejne prawybory prezydenckie. To dobry czas, by zrecenzować Idy Marcowe reżyserii George'a Clooney' (zagrał też jedną z głównych ról).
Clooney planował nakręcić Idy Marcowe kilka lat temu, ale postanowił, że nie będzie robił filmu politycznego, który negatywnie mógłby się odbić na wizerunku Baracka Obamy. Minęło kilka lat i Clooney stracił, jak wielu Amerykanów, bezkrytyczny stosunek do czarnoskórego prezydenta. Dlaczego o tym piszę ? Same okoliczności powstania filmu świetnie nawiązują do jego fabuły. Idy opowiadają o ideałach i ich utracie. Opowiada też o poświęceniu wyznawanych wartości w imię osiąganych celów. Poznajemy bohaterów filmu w trakcie kampanii przedwyborczej. Kandydat na prezydenta (Clooney)oraz jego piarowiec (Ryan Gosling) mają piękne zasady etyczne, które w trakcie kampanii zostaną odrzucone.
Jest to dobre kino polityczne, które trochę nam przypomina czym współcześnie jest polityka.