|
Wpisany przez Szymon Szostok
|
Druga Ziemia (2011, reż. Mike Cahill) Zaczynając ten seans spodziewałem się całkiem innego tytułu. Nie wiem dlaczego, ale myślałem, że będzie to widowiskowe sciene-fiction, a tu taka niespodzianka - pozytywna, co uczciwie muszę zaznaczyć. Zamiast efektów specjalnych mamy zgrabnie poprowadzoną fabułę. Trudno nakreślić treść w kilku zdaniach, mam wrażenie, że cokolwiek bym nie napisał to pominę sedno filmu. Druga Ziemia była hitem na zeszłorocznym festiwalu kina niezależnego Sundance. Gdzieś wyczytałem, że klimat tej pozycji jest wynikiem, nasilającej się ostatnio, obawy przed końcem świata. Uważam, że taka opinia jest przesadzona, bo czy zakończenie jest smutne, apokaliptyczne ? Wręcz odwrotnie, cały film ma lekko dołujący klimat, który w końcówce przejawia się płomykiem nadziei.
Wiary, że nic tak naprawdę nie jest ostateczne - nawet śmierć.
Co o tym myślicie ?
Zakończenie to, obok ścieżki dźwiękowej, mocny atut filmu.
W tytule zagrali William Mapother oraz Brit Marling - przyzwoite kreacje. Drugą Ziemię oceniam na siedem. Arcydziełem nie jest, ale ma to coś, co sprawia, że zapada na jakiś czas w pamięci. Polecam.

Zwiastun
Trochę ścieżki dźwiękowej dla chętnych
|