|
Wpisany przez Szymon Szostok
|
Początek stycznia to czas podsumowań zeszłego roku. Długo się zastanawiałem jaką grę komputerową najbardziej polubiłem w 2010 roku. I muszę przyznać, że jest w czym wybierać. To był dobry rok dla graczy. Po długim namyślę wybrałem Just Cause 2, kolejne na liście są The Saboteur, Mafia 2 i Batman.
Dlaczego banalna opowieść o agencie na tropikalnej wyspie wygrała?
Czynników jest wiele. Najpierw był to owoc zakazany. Just Cause nie działa na Windows XP. To był jeden z powodów zmiany systemu operacyjnego w moim blaszaku. ;)
Gra oddaje nam olbrzymi świat do dyspozycji (około tysiąca kilometrów kwadratowych). Ten świat możemy dowolnie zwiedzać. Moją ulubioną formą poznawania nowych terenów był swobodny lot nad wyspą. Świat przedstawiaony w grze jest mocno urozmaicony, mamy tu piękne plaże z widokiem na ocean, lasy, miasta i zaśnieżone góry, z których można podziwiać piękny krajobraz. Wszystko to urozmaicone jest zmiennymi warunkami pogodowymi. Grafika zwyczajnie zachwyca i jest to największy atut produkcji.
Cała wyspa Panau jest usiana różnymi instalacjami wojskowymi, naszym zadaniem jest je niszczyć i wspierać ruch oporu. Do tego dochodzą urozmaicone misje od Agencji. Nie można się nudzić. Gra oferuje nam około 300 lokacji oraz kilkaset artefaktów do zebrania. Niszcząc dyktatorskie instalacje trzeba uważać na oddziały wojskowe wroga, które potrafią być skuteczne w uśmiercaniu nas ;)
Nasz bohater może kraść każdy możliwy pojazd, a tych nie brakuje. Mamy tu motycykle, łodzie, niezły wybór aut cywilnych i wojskowych, śmigłowce (kilka modeli) oraz myśliwce o dużej sile zniszczenia. Do kompletu zabrakło tylko możliwości bombardowania terenów. ;)
Grę polecam na długie wieczory, naprawdę wciąga.
Ocena ? Dziewięć, punkt ujmuję za fabułę.

Poniżej zwiastuny gry
|
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.